Medycyna naturalna - Andrzej Janus







TOKSYKOLOGIA ŻYWNOŚCI




Polskie płody rolne mają lepszą wartość biologiczną niż produkty intensywnego rolnictwa zachodniego dzięki temu, że u nas zużywa się trzy razy mniej nawozów mineralnych i dziesięć razy mniej środków ochrony roślin. Na szczęście wciąż pozostajemy daleko poza czołówką krajów, pod względem „ulepszania” żywności’.
Mimo tego, że w ciągu ostatnich 10 lat zużycie nawozów mineralnych w Polsce wzrosło niemal o 15 %, wciąż jest o wiele mniejsze, niż w UE, nie mówiąc już o Japonii, które jest niemal dwukrotnie większe niż w UE. Wiele ubogich obszarów w Polsce nigdy nie nawożono nawozami syntetycznymi, a rosnących na nich upraw nie opryskiwano środkami chemicznymi. Mieliśmy szczęście, bowiem polskie rolnictwo miało do niedawna charakter ekstensywny, a produkty małych gospodarstw wiejskich są ekologiczne w najlepszym znaczeniu tego słowa.
W tej publikacji przedstawiam Państwu wiadomości dotyczące skażenia żywności chemicznymi środkami konserwującymi oraz ich wpływie na stan naszego zdrowia.

Żywność unijna
Po wejściu Polski do Unii Europejskiej liczba dopuszczonych do użycia w przemyśle spożywczym substancji dodatkowych wzrosła ponad dwukrotnie. Przestały obowiązywać branżowe normy żywieniowe z lat 80. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, trzeba przy-znać, że nie były one najgorsze. Określały skład wyrobu, jego ciężar, kolor czy smak. Nie było jak w chwili obecnej pełnej dowolności w technologii produkcji i nazewnictwie. Jeszcze 24 kwietnia 1997 roku uchwalono w Polsce ustawę bezwzględnie zakazującą powrotu mięsa i przetworów mięsnych z półek sklepowych do producenta. Po wejściu Polski do UE przestała ona jednak obowiązywać, otwierając pole do „odświeżania” wyrobów. Także zakres dopuszczalnej chemizacji żywności znacznie się zwiększył. Na rynku spożywczym zapanowała wolnoamerykanka. Zwycięża ten, kto wyprodukuje najtaniej i najwięcej, a jego wyroby zostaną kupione i skonsumowane. Dziś lepszy jest ten, kto sprzeda ich najwięcej i nie decyduje o tym jakość towaru oferowanego do sprzedaży.

Co naprawdę jemy
Przyzwyczailiśmy się już do nienaturalnego widoku i smaku niektórych produktów spożywczych. Różowy kolor plasterków wysoko-gatunkowych wędlin, uzyskany dzięki dodatkowi konserwującej saletry, nikogo już nie dziwi. Apetyczny kolor szynki przybrałby bez peklowania kolor szary, odstręczający i zniechęcający do jej kupna. Kontrole stwierdziły, że to, co sprzedaje się u nas jako chleb i bułkę, przypomina jedynie oba te wypieki z nazwy i wyglądu zewnętrznego.
Niektórzy nieuczciwi producenci dodają do wypiekanego chleba mieloną suchą bułkę, czasem gips i kreatynę otrzymywaną z ludzkich włosów, kupowaną w zakładach fryzjerskich. Z kolei solone śledzie bez kontaktu z perhydrolem (używa się go nieoficjalnie w przetwórstwie rybnym) byłyby w środku czerwone, twarde i wymagałyby kilkudniowego moczenia w wodzie. Groszek zielony z puszki po procesie pasteryzacji też wyglądały szaro i nieapetycznie, gdyby nie był zabarwiony jednym z barwników – tatrazyną (E 102), błękitem brylantowym (E 133), zielenią S (E 142). Tego typu przykładów chemicznego „wzbogacania” żywności można przytoczyć setki.
Zgodnie z ustawodawstwem UE może być dodawanych do żywności 500 chemicznych substancji dodatkowych. W procesie tech-nologicznym można jednak wykorzystywać ich tysiące. Dlatego dziś, jak nigdy wcześniej, producenci żywności dbają o urodę swoich wyrobów. Piękne, farbowane na różowe łososie zawdzięczają swoją barwę dodatkowi beta – karotenu, napojom gazowanym nadają kolor barwniki, których nazwy zaczynają się od litery "E". Niedawno głośno było o dodawaniu do papryki niebezpiecznego barwnika o nazwie sudan, a dodatki zabarwiające słodycze na kolor czarny i granatowy wciąż budzą spory wśród żywieniowców.

Co wiemy o jednostkach szkodliwości konserwantów
Współczesna toksykologia wprowadziła tzw. jednostki szkodliwości, w których naczelne miejsce zajmuje tzw. akceptowane dzienne pobranie (ang. ADI – Acceptable daily intake). W uproszczeniu jest to minimalna ilość szkodliwej substancji, której pobranie nie zaszkodzi naszemu zdrowiu. Stosowana jest dla wielu dodatków chemicznych i zanieczyszczeń w żywności. Jest to dawka stukrotnie niższa od wyznaczonej nieszkodliwej (ang. NOAEL) czyli dawki nie powodującej jeszcze ujemnych skutków zdrowotnych. W 1995 r przeprowadzono laboratoryjne badania naukowe na zwierzętach w Japonii i wstrzykiwane im substancje chemiczne używane w przetwórstwie żywności. W dawce NOAEL nie spowodowały skutków ubocznych (Stephen Ball – Toksykologia bez tajemnic).
Trudno pogodzić się jednak z twierdzeniem, jakoby pewna minimalna dawka związków chemicznych była obojętna dla zdrowia. Substancje te zawarte w żywności i wodzie nie są w całości wydalane z organizmu i ich kumulacja wywołuje wcześniej czy później objawy, które można nazwać ogólną toksemią. Przewlekłe oddziaływanie na organizm nawet niewielkich dawek substancji chemicznych zaburza pracę systemu odpornościowego. Początkowym objawem ich oddziaływania na organizm jest podatność na zachorowania infekcyjne, a późniejszym zaistnienie chorób uważanych za cywilizacyjne – układu krążenia, cukrzycy, zmian zwyrodnieniowych kości i stawów, udarów mózgu, zespołu przewlekłego zmęczenia itd. Pojawieniu się ich sprzyja niedobór w pożywieniu podstawowych składników witaminowych i mineralnych, co wynika ze sposobu uprawy roślin oraz ich dalszej przemysłowej obróbki.
Kiedy w trakcie prelekcji przekazuję te informacje słuchaczom, spotykam się ze zdziwieniem i niedowierzaniem. Nieodmiennie pada pytanie: – to co w końcu można bezpiecznie jeść. Ja odpowiadam, że wiedza na temat środków konserwujących i dodatków do żywności pozwala wybrać produkty spożywcze, które zawierają ich jak najmniej. Od wielu lat nie jem białego pieczywa zawierającego polepszacze, rozpulchniacze, ale chleb żytniorazowy na naturalnym zakwasie, unikam spożywania cukru, wszelkich produktów wysokoprzetworzonych. Nie piję mleka kupowanego w sklepie gdyż wiem, że poddane zostało szkodliwemu dla naszego zdrowia procesowi pasteryzacji i homogenizacji.
Wiedza na temat szkodliwości substancji chemicznych dodawanych do żywności pozwala dokonywać właściwego wyboru przy ich zakupie. Dzięki temu można cieszyć się zdrowiem i utrzymywać system odpornościowy organizmu na wysokim poziomie.